Cześć przyjaciele, Klubowicze AvensisKlub.PL.

Oto moja wielka prośba o pomoc.

Miałem pęknięty tętniak mózgu. Dobrze że żyje i udało się. To był nagły silny ból głowy. Zadzwoniłem na pogotowie, przyjechała karetka (bez komentarza, przeczytaj proszę - cała moja historia), dalej szpital, operacja, afazja i po tym nieznana padaczka stąd jestem niepełnosprawny i mam (również bez komentarza) rentę.

Po 3 latach skończyła się moja renta. Dostałem pismo więc poleciałem na wizytę lekarza, wziąłem wszystkie dokumenty. Lekarz przeczytał i napisał mi zaświadczenie OL-9 dalej poleciałem do ZUSu. Teraz czekam na komisje aby podpisali i wysłali mi za ok 2 miesiące. Brakuje mi pieniędzy, nie starcza mi do pierwszego, muszę kupować leki a mam ich sporo itd, itd.

Stąd proszę Was o pomoc, "cegiełkę", "co łaska". Będę bardzo więdzny.

Oczywiście mój nr. konta:
mBanku 36114020040000340257473797
Ewentualnie z paypal.com email djdr1@o2.pl

Przyjaciele
Przyjaciele

Pozdrawiam i z góry dziękuję!.
Andrzej, admin avensisklub.pl

---------------------------------------------------------------

(Moja historia.)

To ja. Po opracji tętniaka mózgu stąd "2 życie" i jestem.
Zdjęcie jak wróciłem ze szpitala. Byłem tam przez miesiąc. Plastyka czaszki nie zrobina do dzisiaj.
Przyjaciele

Rehabilitacja.
Przyjaciele

Renta.
Przyjaciele

Leki:
Przyjaciele
Przyjaciele

Tętniak mózgu po operacji oraz afazja.
Przyjaciele
Przyjaciele

-------------------------------------------------
Ps:
(Moja historia ze zdrowiem, "2 życiem".)
"Godzina ok 1 w nocy, wyrko... szukałem pilota odnośnie telewizora, szukam koło dywanu. Szukam, klękam poza łóżkiem i niby BACH... od skurczysyna ból głowy. Za 5 minut zrobiłem się blady. Poleciałem do kuchni i łyknąłem APAP, może nie będzie bolało. Obudziłem żonę, mówię, że głowa mnie boli i to bardzo.
Chyba pójdę na nocny dyżur. Kolejne 5 minut.. jeszcze gorzej, nie dam rady aby lecieć sam. Złapałem telefon i dzwonię na pogotowie. Mówię, że głowa mnie boli i to bardzo, jestem blady.

Śliczna baba mówi: Ile ma Pan lat? Mówię, że mam 34 lata. Ona: Ejj tam, pewnie ma pan kaca. Ja: Absolutnie nie, nie pije wódy i nie piłem. Ona: To niech Pan odpocznie i łyknie Apap. Ja: JEZU! czy Pani nie rozumiem, że to jest olbrzymi ból głowy? Nie znam się, ale Apap nie pomoże, proszę o karetkę. Ona: Oj, lepiej by było gdyby Pan przyszedł skoro nie jest Pan stary. Ja: JEZU! czy Pani dalej nie rozumie? Nie wiem co mi się stało, nie dam rady. Ona: No dobrze, to proszę poczekać. Zobaczcie dalej... to jeszcze nic...

Jest już karetka, są już u mnie w domu. Znowu to samo, a może ma Pan kaca, a może to, tamto. Sprawdzili ciśnienie. Upss za duże, proszę łyknąć lek pod zęby. Ok 4 minuty drugi raz sprawdza moje ciśnienie. Noo jest już dobrze (ten niby lekarz). Niech Pan idzie do wyrka i odpocznie. Ja: Ale naprawdę strasznie boli mnie głowa. On: Hmm no dobrze, jeśli Pan chce, to do szpitala. Ja: Tak. Jestem w karetce i słyszę co gadają na "CB". "Breko, sreko... czy mamy iść do Nowego Dworu czy do Warszawy/Bródno. (.....) Aha, rozumiem, Nowy Dwór." I jestem w Nowym Dworze. Zobacz dalej, za cholerę nie ma tomografii, a ten udany lekarz (karetka) przecież powinien wiedzieć co to jest skoro głowa bardzo boli. Skoro jestem, to czekam. Od godziny 2ej w nocy. A gdzie tam, czekam, czekam. Nikogo nie ma. W końcu ok godziny 3ej jest jakiś doktor który ma ok 50 lat. Dalej to samo... "Ile ma Pan lat? Może kac?" itd itd "Niech pan odpocznie" Jezu, nic nie robią, więc czekam. Godzina ok 7, 8, ten sam udany doktor... "I co Panie Andrzeju? Lepiej?" ja: "nie lepiej, nie mam siły naprawdę" on: "Eee tam, wie Pan co, niech Pan idzie do domu, trzeba odpocząć" Ja: "CZY PAN JEST NIENORMALNY?! Nie wiem co mi jest, ale olbrzymi ból głowy" ... olałem to i zadzwoniłem do mamy. Za dwie godzina przyleciała moja mama z kuzynem. Oczywiście zrobili lekką awanturę.

Teraz czekanie na neurochirurga, kobietę. Godzina ok. 18ej. Proszę się położyć i ustawić głowę czyli szczękę do mostka. Mówię, że nie dam rady, próbuję, ale w życiu. Ona: Oj, to niedobrze. Musi być tomograf i sprawdzić czy jest ok. Kolejne czekanie, tym razem z drugą karetką. Ok. godziny 22ej jestem w Warszawie i znowu czekanie "dyżur w szpitalu". W końcu... godzina ok 1 w nocy...tomograf. Sprawdzali i do mnie: "Proszę się położyć, nie wolno stać! Przykro mi, ma Pan rozwalony tętniak mózgu. Tam jest olbrzymia krew" I tak się zaczęło. Kolejne 2 dni, idealny, dobry dr. Grzegorz Piwowarski z kolejną, naszą rozmową przed operacją:

"Panie Andrzeju, musi Pan podpisać przed operacją, oto jest kartka, proszę zobaczyć" ja: Panie dr. jaką mam szansę? On: "Panie Andrzeju... niestety lub stety 10-15%" Płakałem i podpisałem. Dostałem "2 życie", serio. I jeszcze jedno... przez kretyńskim szpitalem - Nowy Dwór, po kilku godzinach zatkała się tętnica/krążenie czy jak to się nazywa. Bez tego z kretyńskim szpitalem/karetką/lekarzem w Polsce bym umarł. Po operacji z lekkim bólem spokojnie leżałem w wyrku. Po 4 dniach gadałem spokojnie i niby było ok. Pan doktor zawsze sprawdzał, pytał. "Jeśli będzie ok...po 7 dniach, poleci Pan do domu." Jest już piąty dzień i zaczynam dość długo spać. Żona pyta "Andrzeju, halo, obudź się"... dziwnie odpowiadam. Nie całe 6 dni zaczęła się afazja mózgu. Utrata zdolności mowy, uszkodzonego mózgu. Zacząłem gadać głupoty, chciałem uciekać, drzeć się, gadałem głupoty i to ostre. Założyli mi pasy w nogach i przedramionach abym nie wstawał, nic nie robił. Codziennie dostawałem obiad z kobietą, salową... uważajcie zostawia talerz i idzie stąd, nie pomaga. Przecież nie mogłem jeść bo skąd, jak?... leżałem. Podczas miesiąca byłem chudy jak cholera.

Któregoś razu niechcący poleciała mi kołdra. Zimno mi... mam zapięte pasy więc nic nie mogę zrobić. Krzyczę "ZIMNO MI!" cisza "ZIMNO!". Idzie jakaś lekarka przed drzwiami gdzieś tam i widzi. Mówię "ZIMNO!". Gdzie tam... olała. Czekałem prawie 3 godziny i darłem się. Nie będę już mówił o szpitalu bo tak to jest w Polsce. Prawie miesiąc cały czas w wyrze odnośnie wywalonych pasów nie mogłem przejść się. Chudy, lewa noga drętwieje... tak jak dziecko.
Jak już byłem w domu w Legionowie (1 miesiąc) musiałem lecieć do Mediq'a (klinika). Okazało się że również ten sam dr. Tutaj już bez NFZtu. Skoro już jestem (boje się) rozmowa: "Panie Andrzeju... co to jest?" ... patrzę sobie, ale to jest śmieszne czy co? (tak myślałem), mówię: "No to są klucze". On: Gratuluję! Udało się! Wszystko jest dobrze... jedynie 30-40% afazji" Później w końcu w domu lukając w internecie, przeczytałem co to jest tętniak mózgu. I stąd właśnie moje, udane "2 życie" ale niestety z nerwami, padaczką nieokreśloną. "Dlaczego ja, co mam mówić, jak to się nazywa". Naprawdę. Nie wiem czy Bóg mi pomógł, udało się ale z uszkodzonym mózgiem 30-40% często nie daje rady z gadaniem.

Ile godzin napisałem ten temat przyjaciele? 3 czy 4 godziny. Dlaczego? Ano dlatego że klikam w google, wyszukiwarkę i szukam jak to się nazywa np poza ręką. Schemat człowieka. Mam! Przedramiona. itd itd. Zrozumcie mnie, co to jest afazja mózgu. Nie będę już mówił czego jeszcze szukałem aby napisać... jak się nazywa kobieta która daje jedzenie... salowa. Nie pamiętałem. itd itd itd. Jest tego sporo dla Andrzeja :-(

Ostatnia moja praca. Byłem dyrektorem tyle lat w GaduRadio.pl dalej w Open.fm (zmiana domeny) dla firmy GG Network S.A. Moje zdjęcia podczas kamery dla TVN24:

Przyjaciele
Przyjaciele